piątek, 21 czerwca 2013

Trasa w liczbach;

Postanowiłem dokonać podsumowania trasy w formie zestawienia różnych danych, a więc;
Planowany dystans całkowity; 750km
Pokonany dystans całkowity; 561km
Całkowity czas jazdy; 34,5h
Średnia prędkość całkowita; 16,26km/h
Ilość dam negocjowalnego afektu na trasie; 12 (13, jeśli liczyć tą z truskawkami. Wyglądała podejrzanie.)
Wynik w "kto znajdzie czerwonego malucha"; 7:4 dla mnie :D
Chciałbym tutaj podziękować wszystkim, którzy nas wspierali w tym szalonym pomyśle, czas planować kolejny wyjazd :D Pełną galerię zdjęć znajdziecie na moim facebook'u.

Dzień 7

Zaspaliśmy. Z jakiegoś powodu budzik nie zadziałał, przez co z Włocławka wyjechaliśmy dopiero przed 11. W Lipnie, po przejechaniu około 25km najgorszy jak dotąd upał nas pokonał. Zatrzymaliśmy się na dworcu pks i z rozkręconymi rowerami wróciliśmy autobusem do Włocławka, skąd o 19 mieliśmy pociąg do Gdańska. Przed północą dojechaliśmy do Gdańska. Jesteśmy lekko wkurzeni na siebie, że nie dokończyliśmy trasy, ale wiemy, że była to jedyna słuszna decyzja, poza tym osiągnęliśmy cel podróży; Dojechaliśmy na koncert do Łodzi na rowerach.
Dystans dnia: 37km
Dystans całkowity: 561km

Dzień 6

Z Łodzi wyruszyliśmy  o 9. W Aleksandrii (wioska, którą najwyraźniej założył pod Łodzią sławny grecki dowódca) zjedliśmy śniadanie, a przed Łęczycą stanęliśmy, aby w cieniu przeczekać południe. Bez większych postojów ruszyliśmy dalej, tylko w Lubinie Kujawskim zatrzymaliśmy sięna chwilę abym mógł zrobić sobie zdjęcie z przebywającymi tam tymczasowo sławami;


Około 19 byliśmy we Włocławku.
Dystans dnia: 109km
Dystans Całkowity: 523km

Dzień 5


Wyspaliśmy się porządnie, następnie ruszyliśmy do Manufaktury aby ją pozwiedzać oraz się posilić. 


Galeria wygląda naprawdę przepięknie i polecam jej obejrzenie każdemu, kto ma zamiar odwiedzić Łódź. Po posiłku poszliśmy na miasto abym mógł wypełnić pewną misję, jaką sobie wymyśliłem, czyli odnaleźć grafitti, które widziałem na internecie. Kamil po jakimś czasie postanowił wrócić do schroniska, aby odpocząć od upału (30 stopni w cieniu). Ja dokończyłem, co sobie zaplanowałem, i także wróciłem. 
 


Po dłuższym odpoczynku zaczęliśmy się zbierać w kierunku Atlas Areny. Po drodze zaszliśmy jeszcze coś zjeść, a potem już prosto na koncert. Występ rozpoczął się około 20.30 i trwał 2 godziny. Green Day jak zwykle dali czadu, zagrali takie klasyki jak "American Idiot", "When I Come Around", czy "Minority", a również utwory z nowego trio płytowego "Uno!, Dos!, Tre!"; "Brutal Love", "X-Kid" i "Oh Love". Zespół wyglądał na zadowolony z polskiej publiki, "We love you!" i "We're finally back!" to tylko niektóre z tekstów, jakie kierował do polaków Billie Joe. 

Wykończeni po koncercie wróciliśmy do schroniska aby pójść spać. Przed nami powrotna droga do domu!

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Dzień 4

Około 9 wyjechaliśmy z Włocławka. W Lubinie Kujawskim zjedliśmy śniadanie, następnie w okolicach Krośniewic zjechaliśmy do lasu żeby odpocząć i przeczekać silne słońce. Tym razem Kamil się zdrzemnął, podczas gdy ja nadrobiłem zaległości w pisaniu relacj(jak na razie na telefonie, z zamysłem przepisania na laptopa). Koło 13.30 ruszamy dalej. Słońce piecze niemiłosiernie, koło 15 zajeżdżamy do przydrożnego baru aby coś zjeść. Dobre i tanie jedzenie zapewnia nam siły do dalszej jazdy, wyjeżdżamy więc z powrotem na trasę. Podczas jazdy zatrzymujemy się jeszcze ze 3 razy, żeby uzupełnić płyny i chwilę odetchnąć. O 19 dojeżdżamy do celu. Zmęczeni, ale szczęśliwi, że daliśmy radę!
Dystans dnia: 110km
Dystans całkowity: 414km



Dzień 3

Z bursy wyjechaliśmy o 8, a z Grudziądza dopiero po 9. Mieliśmy problemy z wyjazdem z miasta, i kiedy w końcu nam się to udało, trafiliśmy na inną niż zaplanowana przez nas trasę. Poskutkowało to nadłożeniem paru kilometrów, co nie było nam zbytnio na rękę, jako że i tak mieliśmy do pokonania duży dystans. Przed 12 minęliśmy Wąbrzeźno, w którym zrobiliśmy małe zakupy, a następnie zatrzymaliśmy się na leśnej polance aby się posilić i przeczekać najgorsze słońce. Po odpoczynku ruszyliśmy dalej, i tak dojechaliśmy do Golub-Dobrzy (nie wiem jak to odmieniać). Przez zamieszanie z mapą wyjechaliśmy z niego (niej? ich?) w złym kierunku, o czym niestety zorientowałem się dopiero po przejechaniu 5km. Wkurzeni na siebie wróciliśmy się i pojechaliśmy dalej, już we właściwym kierunku. Około 16 zacząłem przysypiać, zjechaliśmy więc na pół godzinki, żebym mógł się zdrzemnąć. Resztę trasy pokonaliśmy już bez większych przeszkód i około 20.30 przekroczyliśmy granice administracyjne Włocławka. Podczas przejazdu przez tamę zatrzymaliśmy się na chwilę aby zrobić zdjęcie, po czym pospieszyliśmy w stronę noclegu. 


Dojechaliśmy o 21, i po konsultacjach z właścicielem lokalu byliśmy zmuszeni udać się na miasto do bankomatu. Po powrocie zjedliśmy i poszliśmy spać.
Dystans dnia: 142km
Dystans całkowity: 304km

sobota, 15 czerwca 2013

Dzień 2

Wyjechaliśmy o 9:40, po godzinie jazdy w pełnym słońcu zatrzymaliśmy się na śniadanie w jednej z mijanych wiosek . Po krótkim odpoczynku  ruszyliśmy dalej. Około 12:00 postanowiliśmy , że zjemy normalny obiad. W tym celu zajechaliśmy do przydrożnej restauracji. Najedzeni stwierdziliśmy ze do Grudziądza zajedziemy już bez postoju. Po mimo upału udało nam się spełnić ten zamysł.         
Przez cały dzień w miarę płasko , przed samym Grudziądzem  trochę górek . Przez cały dzień silne słońce i lekki wiatr.
Dystans dnia; 74km
Całkowity dystans; 163km

piątek, 14 czerwca 2013

Dzień 1

Wyruszyliśmy z Chwaszczyna parę minut po 8. Do Żukowa towarzyszył nam dość mocny wiatr z prawej, poza tym pogoda była optymalna. Za wyjazdem z Żukowa zaczęło kropić, a jak wjeżdżaliśmy do Borcza to już konkretnie lało. Założyliśmy foliowe płaszcze i postanowiliśmy zajechać na pierwszą napotkaną stację benzynową aby przeczekać deszcz. Po wypiciu kawy w barku na stacji przy wyjeździe z Borcza ruszyliśmy dalej, jako że przestało padać. Niestety po paru minutach jazdy znowu poczuliśmy pierwsze krople i po chwili znowu się rozpadało. Deszcz gonił nas prawie do samej Nowej Karczmy, potem pokazało się słońce, a lekki wietrzyk zapewnił nam spokojną i przyjemną jazdę. W ten sposób zajechaliśmy do Zblewa, gdzie w Gminnym Ośrodku Kultury zapytałem się o noclegi w okolicy. Bardzo uczynne pracujące tam Panie poleciły nam nocleg u Pani Jolanty Bary w Bytoni. Aby tam trafić musieliśmy 4km zboczyć z trasy, ale było warto; mamy fantastyczne warunki w cenie 30zł od osoby. Teraz odpoczywamy, jutro pewnie koło 9 będziemy wyruszać, mamy do przejechania około 70km. Trasa była przyjemna, ale przez bardzo dużą część czasu jechaliśmy pod górę, co było dość męczące. Łącznie przejechaliśmy dzisiaj 88km ze średnią prędkością 16,66km/h. Zmęczeni, ale szczęśliwi.