piątek, 21 czerwca 2013

Dzień 5


Wyspaliśmy się porządnie, następnie ruszyliśmy do Manufaktury aby ją pozwiedzać oraz się posilić. 


Galeria wygląda naprawdę przepięknie i polecam jej obejrzenie każdemu, kto ma zamiar odwiedzić Łódź. Po posiłku poszliśmy na miasto abym mógł wypełnić pewną misję, jaką sobie wymyśliłem, czyli odnaleźć grafitti, które widziałem na internecie. Kamil po jakimś czasie postanowił wrócić do schroniska, aby odpocząć od upału (30 stopni w cieniu). Ja dokończyłem, co sobie zaplanowałem, i także wróciłem. 
 


Po dłuższym odpoczynku zaczęliśmy się zbierać w kierunku Atlas Areny. Po drodze zaszliśmy jeszcze coś zjeść, a potem już prosto na koncert. Występ rozpoczął się około 20.30 i trwał 2 godziny. Green Day jak zwykle dali czadu, zagrali takie klasyki jak "American Idiot", "When I Come Around", czy "Minority", a również utwory z nowego trio płytowego "Uno!, Dos!, Tre!"; "Brutal Love", "X-Kid" i "Oh Love". Zespół wyglądał na zadowolony z polskiej publiki, "We love you!" i "We're finally back!" to tylko niektóre z tekstów, jakie kierował do polaków Billie Joe. 

Wykończeni po koncercie wróciliśmy do schroniska aby pójść spać. Przed nami powrotna droga do domu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz