Giercownia
Wpisy na blogu niestety straciły ostatnio na częstotliwości, za co przepraszam. Winą za to obarczam dzieło niezależnego twórcy Alexandra Bruce'a; "Antichamber".
Gra przez ostatnich parę dni pochłonęła mnie bez reszty, czego w żadnym stopniu nie mam jej za złe. Produkcja ta jest jedną z najbardziej oryginalnych, w jakie grałem, i zmusza do naprawdę poważnego wysilania umysłu. Składa się ona z serii łamigłówek tworzących razem pełen umysłowych wyzwań labirynt. Każde zadanie zakończone jest krótką sentencją natury psychologiczno/filozoficznej, opatrzoną prostą ilustracją;
Zagadki są naprawdę wymagające i nieszablonowe, nierzadko zmuszają nas one do odstąpienia od wszystkiego, co wiemy o geometrii przestrzennej i wyzbycia się schematów myślenia, do jakich przyzwyczaiły nas inne gry i otaczający nas świat; w tej grze nic nie musi być tym, na co wygląda. Grafika, adekwatnie do treści, jest do granic możliwości uproszczona, dzięki czemu w pełni możemy skupić się na zadaniach. Tak samo twórca postąpił z oprawą dźwiękową; w tle rozbrzmiewają kojące ambienty prawdopodobnie mające na celu stymulację umysłu gracza i wyciszenie go.
Zdaję sobie sprawę, iż posługuję się głównie ogólnikami, i nie zdradzam specjalnie mechanizmów rozgrywki, ale robię to z obawy, że zepsuję frajdę tym, którzy jeszcze nie grali w to arcydzieło. Jest to produkcja z grupy takich, których niezwykłości nie da się w pełni oddać na piśmie, trzeba po prostu odkryć je samemu, do czego gorąco zachęcam :)
Jeszcze na koniec chciałbym Was ostrzec, żę przez najbliższe parę dni nie będzie wpisów, ponieważ wybywam z domu i nie będę miał możliwości pisać.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz